Skandaliczne wymagania weganizmu?
Jakie wymagania powinna stawiać etyka, jeśli ma być powszechna? Nie dla bohaterów narodowych, nie dla świętych pustelników, ale dla zwykłego obywatela? Wymagania takiej etyki powinny być nie tylko zrozumiałe, ale też osiągalne. Osiągalne dla wszystkich. Jeśli ktoś ma takie pragnienie, może oczywiście zostać bohaterem albo świętym, ale nie można tego wymagać od wszystkich, ani wymagać tego w sposób absolutny.
Absolutne wymaganie, by wszyscy – zawsze i wszędzie – mówili prawdę, jest nadmierne i nierozsądne. Jednak stawianie prawdomówności jako pewien ideał, oczekiwanie jej w sytuacjach społecznych na co dzień i bezwzględne (pod groźbą kary) wymaganie prawdomówności tylko w określonych okolicznościach, np. w sądzie, to podejście adekwatne i rozsądne. Rozsądnym jest przyjąć, by etyka dla wszystkich stawiała wymagania, które są wykonalne, ale też traktowane poważnie, choć nie absolutne.
Nierozsądnym, z drugiej strony, jest odruch odrzucenia wszelkich wymagań tylko dlatego, że ktoś w ramach etyki postawił także wymagania niewykonalne. Jeśli ktoś postawi absolutne żądanie mówienia prawdy, a istnieją sytuacje, w których my wybierzemy kłamstwo, żeby uchronić kogoś przed krzywdą, nie oznacza to, że mamy odrzucić ideał prawdomówności jako taki, czy zasadę prawdomówności w społeczeństwie dbającym o wzajemne zaufanie, czy wreszcie zasadę wymagania prawdomówności w sądzie i karanie krzywoprzysięstwa. Nierozsądnym jest popadać w nihilizm w obliczu niemożności spełnienia wymagań w sposób absolutny, bo choć nie uczynimy całego świata dobrym, nie rozwiążemy wszystkich problemów tego świata, to możemy starać się zachowywać przyzwoicie, regularnie czynić dobro i rozwiązywać te problemy, które są w naszym zasięgu.
Weganizm jako postawa etyczna często spotyka się z zarzutem o nieosiągalność swoich wymagań. W tym kontekście przypomnę i omówię definicję weganizmu:
Weganizm to filozofia i sposób życia, który stara się wykluczyć – w stopniu w jakim jest to możliwe i wykonalne – wszystkie formy eksploatacji i okrucieństwa wobec zwierząt w związku z produkcją żywności, ubrań czy w jakimkolwiek innym celu; co za tym idzie weganizm promuje rozwój i wykorzystywanie alternatyw wolnych od składników odzwierzęcych i niezwiązanych ze zwierzętami, które są korzystne dla ludzi, zwierząt i środowiska.
Zbyt często mówi się o weganizmie, jakby był zbiorem przykazań religijnych, których przestrzeganie jest osiągalne tylko dla doświadczonych i najbardziej wytrwałych członków tego związku religijnego. Otóż nie. Weganizm nie jest religią ani związkiem wyznaniowym. To po pierwsze. Po drugie zaś, weganizm w założeniu jest świecki i egalitarny i w związku z tym nie odwołuje się do żadnego Boga/boga i nie stawia arbitralnych czy nieosiągalnych wymagań.
Weganizm jest postawą etyczną, której podstawowe założenie jest dość proste: sprzeciw wobec eksploatacji zwierząt pozaludzkich. Chodzi o te zwierzęta, które są zdolne do cierpienia, w szczególności kręgowce (choć nie tylko). Sprzeciw wobec eksploatacji jest sprzeciwem wobec krzywdzenia takich istot, wobec zadawania im niepotrzebnego cierpienia i niepotrzebnej śmierci. Podobnie jak sprzeciwiamy się wobec zadawania niepotrzebnego cierpienia i niepotrzebnej śmierci innym ludziom. Podobnie jak nie chcemy traktować innych ludzi instrumentalnie, ich eksploatować, tak też weganizm podchodzi do innych czujących zwierząt. I to jest podstawa, wcale nie arbitralna, bo oparta na zdolności do cierpienia.
Jeśli sprzeciwiamy się tej eksploatacji, to z naszego sprzeciwu wynika potrzeba unikania produktów takich jak mięso, nabiał czy jaja i innych produktów czy usług wynikających z tejże eksploatacji. Jak wygląda tu kwestia osiągalności wymagań? Jak unikać tak wszechobecnych produktów i usług? Kwestia ta jest poruszona w definicji weganizmu sformułowanej w latach 70 XX wieku przez członków Towarzystwa Wegańskiego powstałego w Anglii podczas II wojny światowej.
W definicji tej powiedziano, że chodzi o wykluczanie produktów na tyle na ile jest to możliwe i wykonalne. Jest to więc forma urealnienia wymogu, nie jego absolutyzacja. Dziś, przynajmniej w krajach takich jak Polska, dieta roślinna jest możliwa i wykonalna dla osoby, która sama podejmuje za siebie decyzje. Jeśli ktoś jest zdany na innych, oczywiście jego możliwości są ograniczone, ale wtedy może robić właśnie to, co możliwe i wykonalne w jego sytuacji.
Choć weganizm nie sprowadza się do samej diety (z eksploatacji zwierząt wynika też wiele innych produktów i usług, choćby odzież ze skóry, wełny czy futer), to mówię przede wszystkim o diecie z dwóch powodów: po pierwsze, skala eksploatacji zwierząt jest zdecydowanie największa właśnie w produkcji żywności; po drugie zaś, jedzenie jest aktywnością, którą podejmujemy najczęściej (zakupy i konsumpcja) w porównaniu z zakupem odzieży, kosmetyków, czy decyzji o spędzaniu wolnego czasu.
Weganizm nie żąda bohaterstwa czy świętości, oczekuje przyzwoitości, a więc pewnego starania na tyle na ile jest to możliwe i wykonalne. Jeśli sprzeciwiasz się eksploatacji zwierząt, unikaj tego, co z niej wynika na tyle na ile to możliwe i wykonalne. Oczywiście nie oznacza to ani wezwania do bohaterstwa, ani zachęty do szukania wymówek. Nie umieraj za sprawę odmawiając zażywania leków wciąż testowanych na zwierzętach, ale też nie szukaj okazji, żeby zjeść ulubiony sernik na imieninach u cioci.
Jeśli ktoś ma wątpliwości, co znaczy wprowadzać w życie sprzeciw wobec eksploatacji zwierząt, czyli weganizm, w sposób w jaki to możliwe i wykonalne, niech zastanowi się nad tym co znaczy „możliwe i wykonalne” w ramach realizowania wartości, które już dziś są dla niego zwyczajne i ważne zarazem, ale równocześnie potrafią być czasem niejednoznaczne a nawet trudne. Na przykład wierność w związku, lojalność w przyjaźni czy miłość rodzicielska.
Katarzyna Biernacka
Zajmuję się prawami zwierząt i jestem weganką. Przez 10 lat (2006-2016) działałam w Stowarzyszeniu Empatia. Interesuję się krytycznym (oraz bezkrytycznym) myśleniem i psychologią społeczną. Prawa człowieka są dla mnie oczywistym punktem odniesienia w temacie praw zwierząt. Z wykształcenia jestem nauczycielką angielskiego. Od jakiegoś czasu, w ramach wolontariatu, uczę polskiego. Lubię pisać, czytać i mówić (kolejność tego lubienia bywa różna).



