Słowo murzyn musi odejść?

Nie pamiętam, czy kiedyś lubiłam słowo „murzyn”. Wydaje mi się, że od dawna nie było przyjemne dla mojego ucha. Jeśli mam zgadywać dlaczego, to stawiałabym na negatywną frazeologię. Oprócz tego, słyszałam to słowo wiele razy wypowiadane przez ludzi, którzy dali się poznać jako pogardliwi rasiści.

W mojej prywatnej klasyfikacji, mam dwie kategorie rasizmu: rasizm pogardliwy, którego celem jest wywyższenie się białych kosztem umniejszenia osobom niebędącym białymi; oraz rasizm lękliwy, którego powodem jest lęk białych przez innymi/obcymi. Podejrzewam, że ostatecznie, w prawdziwym życiu rasizm występuje w formie mieszanej, w zmiennych proporcjach pogardy i lęku, zawierając przy okazji jeszcze inne indywidualnie dopasowane składniki.

Pojedyncze użycie a nawet używanie słowa „murzyn” nie jest automatycznie znakiem rozpoznawczym rasisty, bo nie zawsze jest wypowiadane z intencją pogardy, czy w lęku przed innym. Niemniej, słowo to – nie tylko moim zdaniem – nie jest neutralne. Więcej, jest mocno krytykowane, bo jest ciężkie od negatywnych znaczeń, skojarzeń i osobistych doświadczeń ludzi nim ranionych i obrzucanych. Czy to wystarczy, żeby je odrzucić?

Ostatnio w USA do sieci trafiło 8-minutowe nagranie, w którym policjant dusi kolanem leżącego na ziemi i skutego wcześniej w kajdanki ciemnoskórego mężczyznę. To brutalne, sadystyczne wręcz zachowanie „stróża prawa” skończyło się śmiercią George’a Floryda a video wywołało protesty przeciwko rasistowskiej brutalności amerykańskiej policji. Protesty odbywają się nie tylko w USA, ale także solidarnościowe protesty miały miejsce przed amerykańskimi ambasadami w Europie.

W Polsce nie ma dużej populacji osób o afrykańskich korzeniach, zaś takich osób tu urodzonych czy wychowanych, dla których język polski jest językiem ojczystym (lub bardzo dobrze znanym) jest jeszcze mniej. Jednak w ostatnich latach temat używania słowa “murzyn” był przez nich podejmowany wielokrotnie.

Ostatnio temat “wybuchł” ponownie, przy okazji protestów związanych z Black Lives Matter, dzięki zdjęciu ciemnoskórej dziewczynki protestującej w Warszawie z plakatem “Stop calling me murzyn”. Jak się później dowiedziałam, dziewczynka nazywa się Bianka Nwolisa i pochodzi z polsko-nigeryjskiej rodziny. Jej rodzice założyli Fundację Porta działającą na rzecz praw człowieka, przeciwdziałającą rasizmowi.

Zdjęcie dziewczynki z plakatem udostępniano w wielu miejscach na Facebooku i generowało ono bardzo dużo komentarzy przeciwnych postulatowi dziewczynki. Komentarze te zaklasyfikowałabym do szerokiej (czasem przepastnej wręcz) kategorii: wolność słowa, w której, owszem, mieszczą się szczytne przesłanki i ostrzeżenie przed cenzurą, ale która zawiera także podejrzanie automatyczną obronę status quo czy sprzeciw wobec poprawności politycznej. wychodzący najczęściej ze strony osób należących do grup większościowych (raczej białych, raczej mężczyzn, raczej katolików).

Wrócę na chwilę do frazeologii, którą obrosło słowo “murzyn” w języku polskim. Jak zauważa wiele osób, wyrażenia ze słowem “murzyn” są praktycznie zawsze negatywne. Poczynając od murzynka Bambo z opublikowanego przez Juliana Tuwima w latach 1930 wiersza, którego mały bohater ucieka mamie na drzewo i nie chce się wykąpać, bo boi się, że się wybieli. Wierszyk ten jest przez wielu broniony z zapałem wartym lepszej sprawy. Mnie niewinny ten wierszyk kojarzy się ze stadionowym rzucaniem czarnym zawodnikom skórek z bananów pod nogi i wydawaniem w ich kierunku – przez kształconych na Bambo fanów futbolu – odgłosów (zbliżonych do) szympansa. Nie mówiąc już o epitecie “brudasy” i legendzie miejskiej (a może i wiejskiej) o rzekomym nieprzyjemnym zapachu, który ma wydawać ciemna skóra.

“Sto lat za murzynami” to z pewnością określenie, które ma oznaczać zacofanie technologiczne i/lub cywilizacyjne opisywanego zjawiska, rzeczy lub osoby. Oczywiście takie znaczenie wyrażenia zasadza się na określonym rozumieniu słowa “murzyn”. To “murzyn” musi przecież być zacofany technologicznie lub cywilizacyjnie, aby wyrażenie nabrało rumieńców: sto lat za tymi, którzy są zacofani – toż to dopiero straszne zacofanie!

Jednak jeśli murzyn, to osoba o wyglądzie kojarzącym się Polakom z Afryką, niezależnie od tego, gdzie ta osoba się urodziła, wychowała i niezależnie od tego, jak jest technologicznie i cywilizacyjnie rozwinięta, to czy sens “sto lat za murzynami” nie rozpada się jak domek z kart? Ano nie, dopóki my biali Polacy żywimy uprzedzenia rasowe. I dopóki uważamy, że jak kto ma ciemną skórę, to automatycznie jest gorszy, głupszy, a jak ma jasną skórę, to niski poziom melaniny sprawia, że ktoś jest lepszy i mądrzejszy. Innymi słowy, dopóki słowo murzyn odnosi się do wyobrażonej grupy głupszych ciemnoskórych ludzi, dopóty dla białego Polaka wyrażenie “sto lat za murzynami” ma sens.

Nawet jeśli murzyn oznaczałby tylko i wyłącznie Afrykanina (a tak zdecydowanie nie jest), to znowu – w rzeczywistości mamy do czynienia z bardzo zróżnicowanym kontynentem, który w stereotypie zamknie tylko ten, kto zna Afrykę hasłowo i na hasłach pragnie kształtować swoje przekonania: przez pryzmat murzynka Bambo, Kalego z “W pustyni i w puszczy” i twarzy głodnych dzieci uwiecznionych na ogłoszeniach organizacji pomocowych.

“Biały murzyn” to człowiek gorszego rodzaju, którego się wykorzystuje do ciężkiej pracy płacąc bardzo mało lub nic. Mówimy tak z pogardą o kimś (białym), kto daje się wykorzystywać lub krytykujemy pracodawcę, który w taki sposób wykorzystuje (białych) ludzi. Murzyn z tego określenia jest bardziej dawnym niż współczesnym Afrykaninem porwanym na amerykańską plantację bawełny lub dawnym Afroamerykaninem (potomkiem Afrykanina), bo to określenie odnosi się do niewolnictwa. A może nie tylko do niewolnictwa? Jak traktowano w Stanach Afroamerykanów po zniesieniu niewolnictwa?

Jeśli użytkownik określenia “biały murzyn” ma złe zdanie o pracodawcy źle traktującym swoich białych pracowników, to jakiego określenia użyłby do nazwania tak samo źle traktowanego ciemnoskórego pracownika?

Czy określenie “biały murzyn” miałoby sens, gdyby jego podszewką nie była zgoda na gorsze traktowanie osób ciemnoskórych? Innymi słowy, czy takich wyrażeń nie trzyma przy życiu pogarda? I odwrotnie, czy pogarda nie żywi się takimi wyrażeniami, by “bezpiecznie” publicznie się manifestować?

Ubolewam, że w dzisiejszych czasach takie pytania mogą nie być do końca aktualne, skoro otwarte, ordynarne dyskryminowanie weszło nawet na najwyższe szczeble polityki i szereg osób “ze świecznika” się tego nie wstydzi.

Co mówią dziś Polacy o afrykańskich korzeniach albo polskojęzyczni mieszkańcy i obywatele Polski o wyglądzie kojarzącym się białym Polakom z Afryką? (Trzymam się tego określenia, bo np wielu Egipcjan czy Algierczyków z wyglądu białym Polakom z Afryką się nie kojarzy).

Wiemy już, czego nie życzy sobie dziesięcioletnia Bianka, o której pisałam wyżej. Mieszkający od wielu lat w Polsce wokalista i aktywista Mamadou Diouf w swoim wpisie na Facebooku, przekonuje, że “murzyn” to skostniały termin, obarczony złymi skojarzeniami i sugeruje, by się z tym słowem pożegnać.

Na Youtube’ie pojawiła się dwuczęściowa rozmowa, którą serdecznie polecam, gdzie ciemnoskóre Polki – Sara Alexandre, Noemi Ndoloka Mbezi, Aleksandra Dengo, Marta Udoh i Ogi Ugonoh, dyskutują o dyskryminacji, jakiej doświadczają lub doświadczały w Polsce (nie wszystkie obecnie tu mieszkają).

Usłyszałam między innymi, że jeśli ktoś ma białego i czarnego rodzica, to jest tak samo czarny jak i biały. Osoby, których rodzice są właśnie tacy, akceptują określenie “mulatka”, ale też “ciemnoskóra”. To dało mi do myślenia, bo o ile “czarnoskóry” wydawało mi się dziwne w zderzeniu z “białym” (nie “białoskórym”), o tyle “ciemnoskóry” jest z jednej strony formą opisową (jeśli ktoś takiego opisu potrzebuje), z drugiej zaś strony uwzględnia brak oczywistości co do pochodzenia/korzeni danej osoby.

Uczestniczki rozmowy uzupełniły dyskusję o słowie “murzyn” dodając, że same miały wyłącznie negatywne doświadczenia związane z tym określeniem.

W wywiadzie dla Ekspresu Bydgoskiego, Sara Alexandre stwierdziła, że nie znosi “Murzynka Bambo” i że jest więcej lektur, które utrwalają stereotypy o czarnoskórych. Przytoczyła tu przykład “W pustyni i w puszczy”:

Staś i Nel wypowiadają się zawsze nienaganną polszczyzną, podczas gdy czarnoskórzy bohaterowie komunikują się tak: „Kali jeść, Kali pić”. Ile razy po lekcjach polskiego, na których omawialiśmy tę powieść, dzieci krzyczały tak za mną na korytarzu… Nauczycielka nie zwróciła nam uwagi na to, że przecież wszyscy bohaterowie musieli mówić po angielsku, żeby się ze sobą dogadać. A to byłby idealny pretekst do przeprowadzenia lekcji na temat tolerancji, dyskryminacji, świetna okazja, by powiedzieć uczniom, czym jest rasizm, czym było niewolnictwo. I do czego dziś może prowadzić segregowanie ludzi na lepszych i gorszych.

Zapytana o to, jak radzi sobie z agresją słowną, Sara Alexandre, studiująca stomatologię w Łodzi, zauważyła, że:

O czarnoskórych często mówi się, że mają do siebie duży dystans, potrafią śmiać się z żartów na swój temat. Nieprawda. To maska. Poza. Teatr odgrywany tylko po to, by nie zostać zranionym jeszcze silniej. I by przypodobać się innym – każdy z nas ma przecież potrzebę przynależności do grupy.

Uczestniczki rozmowy “Don’t call me murzyn” piszą właśnie petycje do instytucji kształtujących normy języka polskiego w sprawie słowa „Murzyn”, które dziś jest w słownikach określane jako neutralne. Nie znam treści tej petycji, ale myślę, że warto zauważyć, że nie jest to petycja w sprawie karalności za używanie tego słowa. Podejrzewam, że chodzi o aktualizację opisu, uwzględnienie głosu ludzi, którzy osobiście, żeby nie powiedzieć na własnej skórze, odczuwają nieneutralne użycia tego słowa.

I tu zbliżamy się do tematu poprawności politycznej, która ma dobre założenia, ale skutki może mieć zarówno dobre jak i złe. Z założenia ma tworzyć przestrzeń publiczną, w której grupy dyskryminowane mogą czuć się bezpiecznie (przynajmniej pod względem używanego języka). I jest to dobre założenie i podejście. Zresztą kto nie chciałby czuć się bezpiecznie w przestrzeni publicznej, szczególnie jeśli na co dzień zmaga się z różnymi formami dyskryminacji? Jedna mniej nie zawadzi.

Co więcej, dbałość o język, przydaje się nam wszystkim, bo przeciwdziała chamieniu. Psychologia społeczna potwierdza, że wystawienie na język nienawiści i pogardy zmniejsza naszą wrażliwość. Innymi słowy, im więcej pogardliwego języka słyszymy, tym mniej pogardliwy on nam się wydaje. W świetle takich danych, poprawność polityczna może działać jak dobra profilaktyka. Niewątpliwie, traktowana bardzo powierzchownie, poprawność polityczna może służyć jako system bezmyślnej cenzury, albo – co gorsza – stanowić wygodną zasłonę dymną lub wymówkę dla tych, którzy unikając oflagowanych słów i tak będą dyskryminować, obrażać, ranić i upokarzać.

Dlatego nie da się poprawności politycznej traktować jako jedynego narzędzia, które “załatwia sprawę”, ale też nie ma żadnego powodu, by odrzucać czy wyśmiewać normy werbalnego współżycia społecznego, które poprawność polityczna wprowadza. Jestem zatem ciekawa tej petycji i jeśli będzie dotyczyła zmiany/poszerzenia opisu słowa murzyn w polskich słownikach i zaleceniach – najpewniej będę za.

Jeśli chcemy rozmawiać o wolności słowa, myślę, że lepiej zwrócić się do artykułu 196 Kodeksu Karnego, który przewiduje karę do 2 lat więzienia za obrazę uczuć religijnych. To jest przykład ostrej cenzury.

Co do tradycji, kanonów lektur, naszych przyzwyczajeń, wszystko się zmienia. Stałość i trwałość są iluzją. Wystarczy spojrzeć na różnice pokoleniowe w sposobie obchodzenia świąt, “niezmienną” naukę Kościoła Katolickiego na przykładzie kolejnych dogmatów ogłaszanych na przestrzeni całych 2000 lat istnienia chrześcijaństwa (nie ustalonych na samym początku). Nauka szkolna w zakresie szkoły podstawowej i średniej trwa podobną ilość lat, a literatury współczesnej przecież cały czas przybywa. To musi wiązać się ze zmianami w liście lektur szkolnych i dobrze by było, gdybyśmy również brali pod uwagę współczesne dokonania nauki i prawa człowieka.

Odświeżenie dyskusji na temat słowa “murzyn”, w tym nowe, współczesne głosy samych zainteresowanych, są dla mnie dobrą okazją do wniosku, który wyciągam przynajmniej na potrzeby mojego codziennego słownika: “Słowo murzyn musi odejść”.

Czytaj/oglądaj dalej: